Szwajcarska demokracja bezpośrednia a integracja muzułmanów

Kto opowiada się za otwartą na zewnątrz Szwajcarią, ten z reguły opowiada się za rozszerzeniem praw dla kulturowych i religijnych mniejszości – pisze prof. Mirosław Matyja.

Powszechnie wiadomo, że Szwajcaria jest bardzo zróżnicowanym państwem: etnicznie, językowo, kulturowo i religijnie. W tym kraju funkcjonuje ponad 10 wspólnot religijnych i około 190 narodowości. Ta kulturowo-religijno-językowa różnorodność jest na pewno dowodem na szwajcarską tolerancję; niemniej jednak nie wolno lekceważyć pojawiających się związanych z tym zjawiskiem zagrożeń.

Badania socjologiczne pokazują, że 36% szwajcarskiego społeczeństwa odbiera wielokulturowość jako zjawisko negatywne, a nawet jako zagrożenie. Na co dzień około 6% ludności czuje się zagrożonych przez osoby o innym kolorze skóry lub innej narodowości, 10% – przez osoby z innych wspólnot religijnych, 12% – przez osoby posługujące się innym językiem, natomiast 21% odbiera negatywnie osoby o odmiennym stylu życia.

Największe poczucie zagrożenia, niezależnie od przyczyny, pojawia się w miejscu pracy i jest różnicowane zależnie od sytuacji – najbardziej stresogenne jest pojawianie się konfliktu na tle religijnym.

Pomimo potencjalnych zagrożeń, obywatele szwajcarscy są otwarci na obcokrajowców i imigrantów, choć poszczególne obce mniejszości są oczywiście rożnie postrzegane. Najwięcej emocji wzbudzają wyznawcy islamu, a negatywne nastawienie do nich w społeczeństwie szwajcarskim jest zdecydowanie większe niż w stosunku do innych grup mniejszościowych. Większość Szwajcarek i Szwajcarów uważa, że środki służące zwalczaniu dyskryminacji rasowej odpowiadają aktualnym potrzebom w ich kraju, a około 30% – że podejmowane działania są niewystarczające. Ta ostatnia część społeczeństwa jest zdania, że integracja imigrantów z krajów muzułmańskich i zwalczanie objawów dyskryminacji to przede wszystkim zadanie organów federalnych i kantonalnych.

Analizując wpływ systemu demokracji bezpośredniej na politykę wobec mniejszości kulturowo-religijnych w Szwajcarii, można zaryzykować tezę, że jej instrumenty wpływają niekorzystnie na sytuację prawno-religijną mniejszości niechrześcijańskich. Ten negatywny wpływ pojawia się przede wszystkim wówczas, gdy inicjowane jest oddolnie, w ramach referendum, rozszerzenie praw tychże mniejszości. Konkretnie chodzi tu o prawne uznanie islamu, jako religii oficjalnie obowiązującej. Nie da się ukryć, że w demokracji reprezentatywnej ten proces przebiega łatwiej i szybciej, ponieważ sterowany jest odgórnie. Porównując przyznawanie praw mniejszościom niechrześcijańskim w Szwajcarii i w Niemczech, łatwo zauważyć, że w niemieckich landach stosuje się ostrzejszą kontrolę formalną i administracyjną w celu podjęcia decyzji o przyznaniu praw mniejszościom, ale dzieje się to za plecami obywateli.

W Szwajcarii taka kontrola jest nieostra, bowiem w tym państwie ostatni głos należy do obywateli, a nie do polityki rządzącej partii politycznej. Decyzje społeczeństwa o przyznaniu lub rozszerzeniu praw dla mniejszości niechrześcijańskich, szczególnie dla muzułmanów, wypadają więc z reguły negatywnie.

Jako dodatkowy wariant wspomnianych badań pojawił się stosunek tradycyjnych mniejszości etniczno-językowych do nowych mniejszości kulturowo-religijnych.

Po analizie referendów dotyczących statusu prawnego dla grup mniejszościowych z ostatnich 30 lat nasuwa się wniosek, że tradycyjne mniejszości etniczno-językowe nie akceptują praw dla innych grup społecznych o charakterze mniejszościowo-religijnym. Na przykład włoska lub retoromańska mniejszość etniczno-językowa głosuje najczęściej negatywnie w sprawach innych mniejszości, podczas gdy niemiecko- i francuskojęzyczni Szwajcarzy wypadają w tym porównaniu umiarkowanie. Nie jest przypadkiem, że włoskojęzyczny kanton Ticino jako pierwszy przegłosował zakaz zakrywania głowy przez kobiety wyznania muzułmańskiego (we wrześniu 2013r).

Stosunek etnicznych mniejszości językowych do mniejszości religijnych jest w Szwajcarii dość zakłamany. Z jednej strony dobrze widziane jest bycie tolerancyjnym w każdej sprawie dotyczącej innej mniejszości, a z drugiej strony zauważalna jest obawa przed tym, co powszechnie nazywamy obcymi wpływami.

W ostatnich 50 latach głosowano w Szwajcarii 15 razy w sprawie zmian statusu mniejszości chrześcijańskich i żydowskich w konstytucjach kantonalnych – wszystkie propozycje były przyjęte pozytywne . Natomiast wyniki referendów dotyczących innych mniejszości religijnych, szczególnie muzułmanów, były negatywne. Przykładem może być choćby kantonalne referendum w Zurychu w 1982 roku w sprawie dotychczas nieuznawanych prawnie mniejszości religijnych i prawa do głosowania dla obcokrajowców – obydwie propozycje przegłosowano negatywnie w obawie przyznania automatycznie więcej praw mniejszości muzułmańskiej. W 1990 roku głosowano po raz pierwszy w kantonie berneńskim za prawnym uznaniem niechrześcijańskich mniejszości. Również w tym wypadku wynik był negatywny i nawet połączony z werbalnymi atakami na muzułmanów. Kolejne referendum w kantonie zuryskim w 2003 roku zostało po raz kolejny odrzucone, a przeciwnicy referendum prowadzili szeroką kampanię pod hasłem „podatki dla szkół Koranu?”.

Analiza kantonalnych procesów decyzyjnych wykazała, że instytucje tego szczebla poświęcają więcej uwagi i reagują bardziej tolerancyjnie niż obywatele. Organy władcze, szczególnie parlamenty kantonalne, opowiadają się za oficjalnym uznaniem islamu jako religii oficjalnej. To pozytywne nastawienie parlamentów kantonalnych daje się zauważyć przede wszystkim w tych procesach decyzyjnych, które nie generują automatycznie referendum. Organy te zawczasu zakładają odrzucenie liberalizacji w powszechnym głosowaniu, stąd wynika ich strategia wprowadzania równouprawnienia przez rewizję kantonalnych konstytucji i niepoddawania ich pod głosowanie . Tylko w ten sposób można doprowadzić do stopniowej liberalizacji statusu religijno-prawnego muzułmanów bez publicznej kampanii i zdawania się na decyzje społeczeństwa. Mimo pewnych prób „manipulacji” ze strony ośrodków władczych, ostatecznie decydujące są wartości i poglądy reprezentowane przez społeczeństwo.

Kto opowiada się za otwartą na zewnątrz Szwajcarią, ten z reguły opowiada się za rozszerzeniem praw dla kulturowych i religijnych mniejszości. Z reguły konserwatyści i partie prawicowe usiłują ograniczać te prawa do minimum, argumentując swoje stanowisko obawą przed wyobcowaniem społecznym i utratą tożsamości narodowej.

Również same mniejszości wpływają na własną pozycję i szanse równouprawnienia społecznego w Szwajcarii. Te, które nie potrafią zasymilować się i prezentują prowokująco obce wartości, mają nikłe szanse na ogólnospołeczną akceptację . To zjawisko generuje „równoległość” społeczną i polityczną w społeczeństwie, przy czym mniejszości opierające się integracji stają się z czasem zmarginalizowane i wyobcowane w szwajcarskim społeczeństwie.

Pytanie, czy szwajcarski system polityczny, oparty na demokracji bezpośredniej i federalizmie, jest demokratyczny w sensie równości, sprawiedliwości i wolności w sprawach dotyczących niechrześcijańskich mniejszości, pociąga oczywiście dyskusję ideologiczną.

Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że wraz z rosnącą imigracją muzułmanów do Szwajcarii, w państwie tym kształtuje się stopniowo społeczeństwo równoległe. Dzieje się tak na skutek zbyt powolnego procesu integracyjnego tej mniejszości i praktycznej blokady przyznania jej większych praw, co jest zdeterminowane systemowymi narzędziami demokracji bezpośredniej.

Ta sytuacja generowana jest podziałem w Szwajcarii na społeczność tradycyjną, zdominowaną kulturą i korzeniami chrześcijańskimi oraz nową, stale wzrastającą liczebnie, mniejszością muzułmańską. Przeciąganie lub blokowanie przyznania pełnych praw religijnych tej mniejszości pogłębia podział społeczny w Szwajcarii.

Dodatkową przyczyną tego podziału jest proaktywne wykorzystanie instrumentów demokracji bezpośredniej, służące hamowaniu rozprzestrzeniania się religii islamskiej na terytorium Szwajcarii. Przykładem była inicjatywa ludowa „Stop mineretom”, w konsekwencji której Szwajcarzy przegłosowali w referendum w 2009 r. zakaz budowy wież przy muzułmańskich meczetach.

Należy jednak zdać sobie sprawę z tego, że tego typu forma społeczeństwa równoległego funkcjonuje dopóty, dopóki nie nastąpi bunt w społeczeństwie, wynikający z niezadowolenia muzułmanów z ich statusu prawnego, a raczej jego braku. Na razie się jednak na to nie zanosi, bowiem muzułmanie w państwie szwajcarskim są przynajmniej tak skłóceni ze sobą, jak państwa, z których się wywodzą. Poza tym, pozytywny jest w tym kontekście fakt, że Szwajcaria nie należy do Unii Europejskiej, więc nie jest uzależniona od polityki migracyjnej tego ugrupowania.

Reasumując należy stwierdzić, że demokracja bezpośrednia wpływa z reguły niekorzystnie i blokująco na sytuację prawno-religijną mniejszości muzułmańskich w państwie helweckim.

 

Prof. Mirosław Matyja, koordynator merytoryczny Instytutu Demokracji Bezpośredniej

Obraz autorstwa Freepik

NEWSLETTER

Chcesz otrzymać dostęp do platformy do głosowań, której premiera w najbliższych dniach? Zostańmy w kontakcie! Koniecznie zapisz się na newsletter! Śledź nas też na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube i TikToku.