Matyja: PiS na temat demokracji bezpośredniej na konwencji w Końskich

Co dla mechanizmów demokracji bezpośredniej wynika z ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości? Pisze prof. Mirosław Matyja.

Na konwencji partii Prawo i Sprawiedliwość w Końskich prezes partii rządzącej Jarosław Kaczyński przedstawił najważniejsze punkty programowe. Nawiązał również bardzo skromnie do tematu demokracji bezpośredniej w Polsce.

Kaczyński odwołał się do wolności Polek i Polaków i powiązał tą – jakby nie było bezdyskusyjna wartość ludzką – z demokratyzacją w naszym kraju:

„Kolejną wartością, która jest dla nas ogromnie ważna, jest wolność, która wiąże się z demokracją. Otóż każdy człowiek, musi mieć swoją sferę wolności, w której może się na różne sposoby, zgodnie ze swoimi zdolnościami, ze swoimi uczuciami, chęciami, ambicjami realizować”.

To są niewątpliwie ważne słowa, jednak – mówiąc językiem kolokwialnym – jest to „oczywista oczywistość”. Definiując wolność mówimy z reguły o braku zniewolenia, braku ograniczeń ze strony władz (wolność słowa, wolność zgromadzeń itp.). Wiemy, że wolność jest wartością naturalną i nikt nie ma prawa jej nikomu dawać ani odbierać. Ważne są jednak warunki zewnętrzne i ramy prawne, normy i wartości, które często ograniczają naszą wolność i ważne jest, kto te ramy kreuje i kontroluje. Owszem ustawodawca, ale kto nim jest? Organy władzy państwowej czy suweren, a więc społeczeństwo obywatelskie? Tu jesteśmy dość szybko przy demokracji bezpośredniej.

Żadna partia polityczna nie posiada monopolu na dawanie, odbieranie lub ograniczanie wolności obywateli z tego prostego powodu, że to właśnie społeczeństwo sprawuje władzę zwierzchnią.

Niemniej jednak, pozytywne jest to, że prezes PiS potwierdził wagę wolności i powiązał ją z demokracją oraz podkreślił, że nie jest zadaniem państwa, ani zadaniem jakichś grup społecznych, czy nawet pojedynczych osób, by tę wolność odbierać: „My tej wolności bronimy, ale ona może funkcjonować realnie tylko w połączeniu z demokracją, czyli wolnością można powiedzieć partycypacyjną, polegającą na tym, że się po prostu uczestniczy we władzy – albo bezpośrednio jak w referendum, albo pośrednio poprzez wybory”.

W tym zdaniu Jarosław Kaczyński nawiązał do słynnego i ostatnio częściej niż kiedykolwiek wcześniej dyskutowanego art. 4 Konstytucji RP: „1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. 2. Naród sprawuje władze przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Przywołane przez niego uczestnictwo obywateli we władzy sugeruje rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a więc takiego, które aktywnie współdecyduje w sprawach istotnych dla samorządu i państwa. Kaczyński odwołuje się przy tym do referendum, a więc do najważniejszego instrumentu decyzyjnego w ramach demokracji bezpośredniej.

Następnie wicepremier otwarcie krytykuje elitarny sposób podejmowania decyzji w Polsce i brak możliwości kontroli nad niedemokratycznymi instytucjami:

„Dziś jest tendencja do tego, by to kwestionować, by przekazywać władzę różnego rodzaju instytucjom, które są poza jakąkolwiek kontrolą, nikt ich nie wybiera, nikt im nic nie może zrobić, bo najczęściej to jest tendencja dzisiaj całej naszej cywilizacji, bardzo mocno występującą – tą instytucją są sądy. My tego rodzaju dążenia – wszystko jedno czy to chodzi o sądy, czy o jakieś inne instytucje, jakieś środowiska, jakieś tzw. elity – odrzucamy. Władza jest w ręku narodu”.

Prezes PiS, krytykując elitarność w semidemokratycznym sposobie rządzenia państwem polskim, powołuje się jeszcze raz na wspomniany już wyżej art. 4 Konstytucji RP, podkreślając ponownie, że władza (zwierzchnia) w Polsce należy do Narodu.

Powyższe deklaracje, które niestety jedynie delikatnie dotykają kwestii rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i bezpośredniego współdecydowania przez obywateli, są zdecydowanie niewystarczające, aby mówić o jakiejkolwiek zmianie systemowo-decyzyjnej w naszym kraju w najbliższej przyszłości. Dla zwolenników demokracji bezpośredniej to stanowczo za mało.

Tym bardziej, że diagnoza polskiej choroby jest znana od lat, a jej proces uzdrowienia dotyczy dwóch konkretnych spraw: nowej ordynacji wyborczej i wprowadzenia funkcjonalnych instrumentów bezpośrednio-demokratycznych do polskiej ustawy zasadniczej. Tego zabrakło w wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Prof. Mirosław Matyja, koordynator merytoryczny Instytutu Demokracji Bezpośredniej

Źródło obrazu: Freepik

NEWSLETTER

Chcesz otrzymać dostęp do platformy do głosowań, której premiera w najbliższych dniach? Zostańmy w kontakcie! Koniecznie zapisz się na newsletter! Śledź nas też na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube i TikToku.